czwartek, 23 maja 2013

Rozdział 1

~Zoe~

Budzik nie ubłagalnie zadzwonił równo o 5.00. Niechętnie podniosłam się do pozycji siedzącej. Ziewnęłam i  powoli wygramoliłam się z łóżka. Spojrzałam w lustro i jak zwykle. Każdy włos stoi w inną stronę, a pod oczami lekko fioletowe ślady od niewyspania. Wskoczyłam pod prysznic. Wyszłam, wysuszyłam włosy i spięłam je w koka. Nałożyłam białą bokserkę, a na wierzch mundur. Spojrzałam na zegarek. 5.47. Cicho westchnęłam. Sięgnęłam po charakterystyczną czapkę i zeszłam po schodach na dół. Wypiłam łyka zimnej kawy z wczoraj i zjadłam zimnego tosta. Wychodząc zajrzałam jeszcze do Amy. Spała. Uśmiechnęłam się i po cichu opuściłam pokój.
Wsiadłam do radiowozu, który stał przed domem. W środku siedział już Paul. 
-Hej-przywitał się z uśmiechem.
-Hej-odpowiedziałam bez entuzjazmu. Lubiłam Paul'a, ale nic nie sprawiało, że mogłam się uśmiechać o 5 rano, poza Amy. Chłopa,który był ode mnie o 4 lata starszy podał mi brązowy papier. Odwinęłam go i zobaczyłam świeżego croissanta wprost z piekarni.
-Dzięki-a jednak się uśmiechnęłam, co sprawiło, że jego kąciki ust również się lekko uniosły. Przekręcił klucz w stacyjce i ruszyliśmy.
Patrol mijał dość spokojnie. Dochodziła 13.00. W moim brzuchu zaczęło już burczeć. Paul słysząc dziwne odgłosy pochodzące z mojego żołądka zaśmiał się cicho i powiedział:
-Zabieram cię na obiad-ukazał szereg swoich białych zębów.
W mgnieniu oka znaleźliśmy się pod McDonaldem.
-Nie jest to może pięciogwiazdkowa restauracja, ale przynajmniej coś zjemy.
Uśmiechnęłam się do bruneta. Znamy się od dawna i to on załatwił mi tą robotę. Był moim przyjacielem, jeszcze kiedy chodziłam z Loui... Chwilę, obiecałam sobie, że nigdy już nie będę o nim myśleć. Choć to dość trudne, gdy znajduje go w praktycznie każdej gazecie. Często wspominają też o nich w telewizji i w radiu. Czasami zastanawiam się co by było, gdyby Amy poznała tatę...
-Idziesz?-usłyszałam głos przyjaciela.
Skończyłam moje przemyślenia i wyszłam z samochodu w kierunku wejścia.

~Avalon~

-Oj, Amy musisz zjeść! -powiedziałam zachęcając małą do skończenia kaszki dla dzieci. Pokiwała zadziornie głową.
-Jesteś jak twoja mama, tak samo uparta-uśmiechnęłam się wycierając resztki posiłku z buzi dziewczynki. 
-A co powiesz na spacer?-na ostatnie słowo na twarzy blondyneczki od razu pojawił się uśmiech. Ubrałam płaszcz sobie, a potem Amy. Usadziłam dziewczynkę w spacerówce i wyszłam na ganek. Przekręciłam klucz w drzwiach i schowałam go do torebki. Skierowałam się w stronę najbliższego parku. Szłam powoli alejką  omijając tłumy pędzących ludzi. Nie przyzwyczaiłam się jeszcze do Londynu. Jestem tu tylko ze względu na mamę, Amy i oczywiście Zoe. Tęsknie za Ian'em, ale musi nam wystarczyć Skype. Usiadłam na ławce na przeciwko małego stawu. Na niebie pojawiły się szare chmury, choć na razie nie padało. Widziałam, że Amy powoli zamyka oczka. 
-So just give it one more try. To a lullaby. And turn this up on the radio. If you can hear me now. I'm reaching out...-zaczęłam cicho nucić. Nagle usłyszałam krzyk. Oczy małej momentalnie się otworzyły ukazując jej piękne niebieskie tęczówki. Zobaczyłam dość dobrze zbudowanego mężczyznę, na oko w moim w wieku szarpiącego się z jakąś panią o torebkę. Nienawidzę takich ludzi. Jak można kogoś okradać?! Podbiegłam do chłopaka i bez wahania wymierzyłam mu pięścią w twarz. Kobieta z torebką uciekła, a ja z przerażeniem spojrzałam na bruneta z lokami, który z bólem zasłonił swoją twarz. Otworzył swoje oczy i ujrzałam coś niesamowitego. Były takie zielone, że trudno to opisać.
-Ał! Czemu to zrobiłaś?-spytał raczej z bólem niż z gniewem.
-Ch-chciałeś ją okraść-wydukałam.
-To ona okradła tamtą panią-powiedział wskazując na starszą panią kierującą się w naszą stronę.
-MATKO BOSKA! Co ci się stało? Przepraszam nie powinieneś, ale dziękuję, że mi pomogłeś. Jesteś dobrym chłopcem. -powiedziała starsza pani i odeszła.
-Przepraszam -powiedziałam czując się zażenowana całą sytuacją.
-Nic się nie stało, ale powiem ci, że prawy sierpowy to ty faktycznie masz niezły!-powiedział i się uśmiechnął. Zobaczyłam,że z pod jego okiem robi się fioletowa śliwa.
-Boże, co ja zrobiłam!
-Spokojnie, naprawdę nic mi nie jest.
-Nic nie jest? Chyba siebie nie widzisz! Mieszkam niedaleko stąd, naprawdę daj sobie pomóc.
Chłopak w końcu zgodził się. Wróciłam po Amy, która zafascynowała się gołębiami, które jadły rzucany przez starszą panią pokarm. Naprawdę nie wiem co z nią jest nie tak, ale uwielbia gołębie.
Brunet lekko się zdziwił widząc dziecko.
-To nie moje, to córeczka przyjaciółki, Amy.-Chłopak przykucnął przy wózku i przywitał się z dziewczynką. Mała uśmiechnęła się na widok nowego znajomego. 
-Łał, jej oczy są takie... 
-Niesamowite? -dokończyłam.
-Też, ale mam wrażenie, jakbym gdzieś je widział.
Właśnie cały czas odczuwam to wrażenie patrząc na chłopaka, który właśnie wpatruje się w Amy. Nawet nie wiem jak się nazywa, a zaprosiłam go do domu! Avalon co się z tobą dzieje?
-Tak w ogóle to jestem Harry-uśmiechnął się.
-Avalon.
-Czekaj, ja mieszkam tu. -powiedziałam wskazując na apartament.
Weszliśmy do mieszkania. 
-Rozgość się.-rzuciłam i poszłam w stronę kuchni. Wyjęłam z zamrażarki lód. Wzięłam też ciastka z szafki. Wyrzucając opakowanie zobaczyłam coś w koszu. Była to pomięta gazeta. Był na niej jakiś zespół. Niby zwyczajny, ale na niej był koleś identyczny do Harrego. Nagle coś mi zaświtało. Harry Styles z One Direction właśnie siedzi w moim salonie.

~~
Pierwszy rozdzialik już jest ^.^ Dzięki za miłe słowa pod prologiem :))

8 komentarzy:

  1. Zapowiada się świetnie ;) Hazza, gdybyś tylko wiedział jak bardzo te oczy są Ci znajome.... Ciekawe teraz tylko kiedy pojawi się Lou ;) Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  2. Już się nie moge doczekac nastepnego rozdziału :))

    OdpowiedzUsuń
  3. O Jezu! Wdech i wydech... dobra już oddycham to jest super!!! Pisz, pisz, pisz!!!
    Czekam i pisz, ta na wypadek przypominam :P Jak najwięcej weny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie świetny rozdział :) nie mam żadnych zastrzeżeń! Będę tu częściej zaglądać i mam nadzieje ze kolejny rozdział będzie niebawem :> Czekam z niecierpliwością i całuję.
    Miło by również było gdyby ci się spodobał mój rozdział i zostawiła byś po sobie ślad w postaci szczerego komentarzu :)
    http://just-us-and-this-sick-world.blogspot.com/2013/05/rozdzia-szesnasty.html#comment-form
    pozdrawiam i życzę weny nieznajoma :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dość ciekawie się zapowiada, czekam na next xx.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział fajny, ciekawy, przyjemnie się czytało. Zauważyłam jednak kilka literówek ;)
    Ale tak po tym to był fajny.
    Życzę dużo weny i czekam nn rozdział xd

    Pozdrawiam xoxo

    OdpowiedzUsuń
  7. Booski ! <3
    Zapowiada sie dość ciekawie ; >
    Czekam na nowy rozdział <3

    Pozdrawiam ; D

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział! Ta akcja w parku! OMG Co ona zrobiła!?! Hahahaha. Piękne pierwsze spotkanie. Lecę czytać drugi rozdział :))
    A.

    OdpowiedzUsuń